Archiwum Polityki

Czas patriotów

Wszystko, o czym Ameryka teraz myśli, widać na ulicach. Nie wystarczy po prostu mieć opinii. Trzeba ją wypisać wielkimi literami na billboardzie, koszulce, tekturowym transparencie, wystawie sklepowej, sprejem na ścianie. Komunikat musi być prosty: popieram/nie popieram. Środkowe stany, które same siebie nazywają sercem kraju, lubią słowa: Bóg, naród, pokój i modlitwa. Wybrzeża są powściągliwsze, wolą słowa wolność i demokracja.

Springfield, Illinois: grupa robotników wywindowała starego Cadillaca na metalowy pal, kilka metrów nad ulicą. Przynitowali go, żeby nie spadł. To jest teraz reklama interesu pod nazwą Patriota, sprzedaż używanych samochodów. Poniżej auta na podświetlanej skrzyni właściciel umieścił memento dla mieszkańców miasteczka i przejeżdżających: „Módlcie się za pokój”. Kiedy zaczął się Irak, okolica wywiesiła w oknach domów federalne flagi. Drobny przemysł rzucił do handlu ogrodowe tabliczki z napisem: „Popieraj nasze oddziały”.

Polityka 18.2003 (2399) z dnia 03.05.2003; Na własne oczy; s. 100