Archiwum Polityki

Poprawimy się, naprawdę!

Premier w partyjnych grach wykazał zręczność, której brakuje mu w rządzeniu

Wybory z jednym tylko kandydatem na przewodniczącego SLD były w istocie dokonaniem formalności. Miller wygrał, zanim jeszcze 850 delegatów przyjechało do Warszawy. Stało się to w momencie, gdy oznajmił, że ogłoszone w kwietniu porozumienie z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim już nie obowiązuje, że nie będzie wcześniejszych wyborów w 2004 r., które zapewne mocno przetrzebiłyby szeregi socjaldemokratycznych posłów i senatorów, że rząd dotrwa jednak do końca kadencji.

Polityka 27.2003 (2408) z dnia 05.07.2003; Komentarze; s. 17