Archiwum Polityki

Ekstremania

Sporty ekstremalne różnią się od tych klasycznych, bo w jeszcze większym stopniu ryzykowny fizyczny wyczyn łączy się tam z elementami show i z biznesem. Ich mistrzowie bywają milionerami, a jednocześnie liderami swoistych subkultur.

Dobiegając czterdziestki – ciągle w krótkich spodniach, na deskach, rolkach, rowerkach – uosabiają ogólniejszą tendencję współczesnej kultury: mieć z życia zabawę, robić dorosłe pieniądze z dziecięcym entuzjazmem.

Mkniesz na luzie

Warszawskie Powiśle. Przez park raz po raz przemykają łyżworolkowcy. Znikają w ogłuszającym huku za bramą z urzekającym napisem: „Wrotkowisko Jutrzenka”. W środku – zjazdy, podjazdy, przeszkody. Rolki miarowo turkoczą po plastiku lub – po akrobatycznych wyczynach – z impetem lądują na ziemi.

Skate-park by odstraszał, wrotkowisko natomiast ma zachęcać. Od starszego do podlotka, wszyscy jeżdżą dziś na wrotkach – klaruje rymem szef Jutrzenki Amadeusz. 31 lat, sylwetka modela, podkreślona odpowiednio obcisłym strojem. Prekursor, jak mówi, łyżworolkowej jazdy w Polsce. Z zawodu tancerz, marzył o karierze łyżwiarza figurowego. Wyjechał do Berlina, zobaczył, że na swego rodzaju łyżwach można też jeździć po mieście. 12 lat temu sam założył więc łyżworolki i tak mu już zostało. – Jakie to piękne – rozmarza się siedząc na ławce przy Jutrzence. – Zakładasz rolki, chustkę na głowę i mkniesz. A po drodze murki, poręcze, schodki. Tu podskoczysz, tam wyskoczysz, żadnej monotonii. Wjeżdżasz o świcie na plac Zamkowy, a tam pusto. I mkniesz. Totalny luz. To jest właśnie wolność.

Amadeusz pamięta, że sportowy luz i wolność z początku bywały mylnie interpretowane – mknącą na rolkach hordę brano za złodziei damskich torebek.

Łyżworolkowa kariera Amadeusza, który pracuje jednocześnie jako instruktor w fitness klubie, w zasadzie sama się potoczyła. – Jeździłem ciągle, intensywnie i zobaczyłem, że jestem niezły, że odstaję od reszty.

Polityka 27.2003 (2408) z dnia 05.07.2003; Kraj; s. 28
Reklama