Archiwum Polityki

Czerkies i babcia Eufrozyna

Surowe góry Kaukazu wstrząsane wiecznie wojnami ukształtowały ludzi odważnych i gwałtownych. Rozrzucone narody mimo różnic językowych i religii łączyła niebywała gościnność i wspólne tradycje kulinarne. Dziś dania kuchni kaukaskiej bezpieczniej próbować w nowych warszawskich restauracjach: ormiańskiej i gruzińskiej.

Zanim jednak dotrzemy na ulicę Hożą, gdzie mieści się Uczta Ormiańska, lub na Nowogrodzką do gruzińskiego Suliko, muszę (pierwszy z autorów rubryki – P. Ad.) opowiedzieć o czerkieskiej tradycji mojego rodzinnego domu.

Mój dziad Jerzy, aby studiować medycynę, zmuszony był wyjechać z Warszawy do Kijowa. Kończył studia w przededniu rewolucji październikowej. W tym czasie Kijów nie był bezpiecznym miastem, a dziadek oprócz studiów i konspiracji zajęty był także emablowaniem młodej Greczynki, którą właśnie poślubił.

Polityka 27.2003 (2408) z dnia 05.07.2003; Społeczeństwo; s. 81