Archiwum Polityki

Dietetyczne karpie

Dietetycy to posłowie maleńkich kół i niezrzeszeni. Mówiono na nich plankton, ale dziś, z racji konsekwencji w podtrzymywaniu bytu obecnego Sejmu, raczej należałoby powiedzieć – ławica. Choć nie biorą udziału w podziale politycznych łupów, poselska dieta to dla nich wystarczający powód, by ten Sejm trwał.

Triumfują dietetycy – krzyczy opozycja po kolejnych przegranych głosowaniach i bezradnie rozkłada ręce. To, że obecny parlament przetrwał tak długo, to ich zasługa. We wszystkich najważniejszych sprawach zawsze stają po stronie tych, którzy gwarantują, że diety (2381 zł wolne od podatku plus 10 tys. na biuro poselskie) oraz uposażenia (9526 zł) w przypadku posłów zawodowych nadal będą wpływały na konto.

Dlatego poparli powstanie rządu Marka Belki, dlatego nie pozwolili zrobić krzywdy żadnemu z jego ministrów, dlatego pomogli w przyjęciu budżetu i wreszcie uratowali Sejm przed rozwiązaniem.

Polityka 20.2005 (2504) z dnia 21.05.2005; Kraj; s. 40