Archiwum Polityki

Niesieni pozytywną zajawką

Usta w rozdziawie, megadługi czas reakcji na bodźce, zero płynności ruchów: większość narodu nie odrywa się od ziemi, a w breaku to konieczność. Mając zaś życiową zajawkę, zostajesz b-boyem. Walczysz w Bitwie o Konin albo zajmujesz trzecie miejsce na majowych zawodach Warsaw Challenge, jak b-boye z Siedlec. Nie mając zajawki, siedzisz w biurze i boisz się obniżek wynagrodzenia.

Był kolega o ksywie Lego, a także paru jego najbliższych ziomków z miasta Siedlce. Przyswajali wiedzę z zakresu szkoły, a po zachodzie resetowali umysły w cafe Sata. Mieli silną zajawkę na walkę z nudą, z tym że nuda zwyciężała.

Cafe Sata była mniej więcej kultowa. Pierwsza miała telewizor podłączony do anteny satelitarnej i oferowała MTV. Kto wchodził z dworu, mówił aloha, zamawiał napój i odczuwał luz. Czarni bracia z Ameryki nadsyłali satelitą zdobycze zmasowanej rozrywki.

Polityka 20.2005 (2504) z dnia 21.05.2005; Na własne oczy; s. 116