Archiwum Polityki

Nagły atak amnezji

Świadkowie muszą się stawić na wezwanie sądu, w przeciwieństwie do oskarżonych nie wolno im kłamać, a ich pełne dane zna podsądny i jego adwokat. Trudno się dziwić, że bardzo często wykręcają się, jak mogą, ze swej roli.

Prowadzony niedawno przed wrocławskim sądem proces trzech gangsterów, oskarżonych o wymuszenia finansowe i pobicia, wydawał się z góry przesądzony. Prokuratura dysponowała niepodważalnymi dowodami, których filarem były zeznania świadków, będących zarazem ofiarami grupy. Jednak na sali sądowej wszystko runęło w gruzy. Świadkowie nagle stracili pamięć. Zeznania złożone w śledztwie odwołali, tłumacząc to zdenerwowaniem, nieuwagą, złym zrozumieniem pytań i presją policjantów.

Polityka 13.2005 (2497) z dnia 02.04.2005; Społeczeństwo; s. 83