Archiwum Polityki

Los poniżej normy

Trafiają z normalnych szkół do specjalnych jak do jakiegoś koszmarnego getta. Za słabi po jednej stronie, po przejściu na drugą stają się naprawdę niepełnosprawni w sensie społecznym, bo odcina im się przede wszystkim zawodową przyszłość.

Skazani na szkołę specjalną – poza oczywistymi przypadkami upośledzenia – zwykle nie mieszczą się w ramach. Intelektualnych – bo w teście, w którym psycholog badał ich potencjał intelektualny, zabrakło jednego, dwóch punktów. Wychowawczych – bo często wywodzą się ze społecznego marginesu, szkoła im nie po drodze. Środowiskowych – bo należą do dyskryminowanej grupy, niechby na przykład Romów. W pedagogicznym żargonie nazywa się ich dziećmi pogranicza.

Polityka 9.2005 (2493) z dnia 05.03.2005; Społeczeństwo; s. 78