Archiwum Polityki

Herodot by się uśmiał

Gdziekolwiek spojrzeć – sami historycy. Nie mam nic przeciwko historykom, ale odnoszę wrażenie, że historycy dorwali się do żłobu. Jeśli prawdą jest, że w IPN znajduje się 80 km akt, a Sejm będzie na ich opracowanie łożył dalsze miliony, to nie ma dzisiaj bardziej popłatnego kierunku studiów niż historia i bibliotekarstwo. Jeżeli Belka dołożył dwa miliony, to Rokita dołoży dwadzieścia. Półtora miliona nazwisk to posadka do emerytury. Bezrobocie sięga 20 proc., ale historycy mogą spać nad aktami spokojnie.

Polityka 8.2005 (2492) z dnia 26.02.2005; Passent; s. 99