Archiwum Polityki

Teatr na siłowni

Jeszcze niedawno idąc na przedstawienie mogliśmy być pewni, że obojętnie, dokąd się udamy, na scenie będzie basen. Pierwszy raz pojawił się bodajże w „Bachantkach” tandemu Krzysztof Warlikowski–Małgorzata Szczęśniak i wkrótce stał się znakiem rozpoznawczym warszawskich Rozmaitości. Te już wtedy wyznaczały trendy, więc wkrótce w pływalnię zmienił się m.in. Teatr Dramatyczny, gdzie podczas przedstawień „Płatonowa” w wodzie brodził Andrzej Chyra. W ubiegłym sezonie baseny były już passé, chociaż w tymże Dramatycznym znowu pojawiła się woda, tym razem w „Mewie” oldskulowego Krystiana Lupy.

Polityka 7.2005 (2491) z dnia 19.02.2005; Afisz; s. 59