Archiwum Polityki

Lolity cienko miauczą

Kiedy słyszysz pseudooperowe śpiewy z towarzyszeniem pseudosymfonicznych brzmień z samplera, to wedle bossów przemysłu muzycznego słuchasz klasyki. Ściślej – crossoveru. Koncerny fonograficzne pod etykietą classical przemycają po prostu marną muzykę.

Crossover – to modne słowo, zwłaszcza w epoce postmodernizmu, kiedy krzyżować można nawet gruszkę z wierzbą. Miłośnicy rocka określają w ten sposób połączenie rapu lub hardcore’a z metalem; z kolei o wykonanym w zeszłym roku na Warszawskiej Jesieni utworze „Vampyr” autorstwa Tristana Murail, francuskiego kompozytora kojarzonego z kręgiem spektralistów, można było przeczytać, że jest częścią „cyklu kompozycji z gatunku crossover, pisanych z myślą o zapełnianiu przestrzeni między muzyką klasyczną a rockową”.

Polityka 1.2005 (2485) z dnia 08.01.2005; Kultura; s. 61