Archiwum Polityki

Wielkie zmartwychwstanie

Zanim podejrzany o wyłudzenie pożydowskich domów Feliks T. trafił do aresztu, dał się poznać jako barwna postać. Misterną grę uprawiał w towarzystwie prawników i biznesmenów.

O operatorze kamery i fotografiku Feliksie T. krąży wiele anegdot. W połowie lat 90., już wówczas członek wyznaniowej gminy żydowskiej w Krakowie, zasłynął jako pośrednik w handlu nieruchomościami. Kupował i sprzedawał, często po niezwykle atrakcyjnych cenach, domy, które przed wojną należały do Żydów. Wtedy też ożenił się po raz trzeci. Jego wybranką została była już dziś urzędniczka krakowskiego magistratu.

Jedna z anegdot głosiła, że grupie Chasydów, która przyjechała z wycieczką do Polski, Feliks T.

Polityka 14.2003 (2395) z dnia 05.04.2003; Społeczeństwo; s. 92