Archiwum Polityki

Allah z Saddamem

W centrum Bagdadu czeka gałąź, na której wisiał już niejeden nieszczęśnik. Gdyby sprawy potoczyły się źle, a Amerykanie weszli do miasta, Saddam każe na gałęzi powiesić swojego sobowtóra, a sam jak ibn Laden zniknie w podziemiach i urządzi Amerykanom piekło. Wiele jest jeszcze możliwe.

Żołnierze iraccy bardziej boją się swoich dowódców niż nieprzyjaciół, bo dowódca rozstrzela od razu, a nieprzyjaciel weźmie do niewoli, da jeść. Żołnierze amerykańscy bardziej boją się broni biologicznej niż chemicznej, bo chemiczna działa od razu, a biologiczna dopiero po tygodniach... Na chemiczną mają sposoby, choćby maski. Na biologiczną – nie.

Saddam boi się swoich współpracowników. Zawsze go okłamywali, zawsze mu kadzili i gdyby od świtu do nocy nie trzymał ich na muszce, skoczyliby mu teraz do gardła.

Polityka 13.2003 (2394) z dnia 29.03.2003; Temat tygodnia; s. 26
Reklama