Archiwum Polityki

Cierpienie jurora

Zwierzyłem się niedawno na tych łamach z cierpień, których zaznałem uczestnicząc w roli jurora w konkursie literackim. Obowiązkowe lektury były koszmarem w latach szkolnych. Największe arcydzieła czytane na rozkaz brzydną. W konkursie literackim nie ma zazwyczaj arcydzieł, a poczucie obowiązku każe czytać tekst do końca. Nawet wtedy, kiedy nie budzi żadnej nadziei.

W różnych innych dyscyplinach sztuki konkursy są czymś powszechnym. Spotykam się z nimi w wypadku architektury, gdzie każdy poważny projekt bywa poddawany osądowi kompetentnego gremium (po czym często bywa realizowany nie ten nagrodzony, tylko całkiem inny, jak to się dzieje na przykład w wypadku Świątyni Opatrzności).

Polityka 13.2003 (2394) z dnia 29.03.2003; Zanussi; s. 105
Reklama