Archiwum Polityki

Zgniłe jaja polskiej demokracji

Trudno nie zgodzić się z księdzem prymasem Glempem, że coś „brzydko pachnie” wokół afery Rywina. Nie jest to jednak zapach nowy, który pojawił się nagle, gdy Lew Rywin przyszedł do Adama Michnika. Ten zapach snuje się w Polsce od dawna. On teraz tylko uniósł się do góry. Można go usunąć.

Wśród budujących domy krąży przerażająca legenda o złośliwym majstrze, który mści się na właścicielu zamurowując zbuki. Smród gnijących jaj, z czasem narastający, latami dręczy gospodarzy. Nie da się go usunąć szorując, myjąc, zmywając. Nie można go zneutralizować żadnymi perfumami ani odświeżaczami powietrza.

Tak z grubsza jest w Polsce. Na oko wszystko jest przecież świeżo odnowione i ładnie wysprzątane. Śmieci historii wyrzucone. Pranie lustracyjne zrobione. Naczynia po starych rządowych daniach dokładnie wymyte.

Polityka 9.2003 (2390) z dnia 01.03.2003; Temat tygodnia; s. 20
Reklama