Archiwum Polityki

Pożegnanie

To rok pożegnań z ludźmi, którzy szczególnie przenikliwie, rzec by można – bez taryfy ulgowej, przyglądali się naszej rzeczywistości: Czesław Miłosz, Jacek Kaczmarski, Zygmunt Kałużyński. Teraz na tę smutną listę musimy dopisać jeszcze jedno nazwisko: Jerzego Dudy-Gracza. Zmarł nagle w wieku 63 lat. Był ulubieńcem widzów i etatowym chłopcem do bicia krytyków sztuki. Ogromną popularność zdobył w latach 70. jako młody jeszcze, zaledwie trzydziestokilkuletni artysta. W owej dekadzie nikt chyba nie doczekał się tak wielu wystaw krążących po Polsce, od największych centrów artystycznych po małe miasteczka. Ta popularność nie zawsze była równoznaczna z uwielbieniem. Duda-Gracz demaskował nasze obyczaje, słabości, wady. Był malarzem socjologiem i psychologiem, który wszelkie wstydliwe strony życia przedstawiał w groteskowych tonach. Odzierał nas z iluzji, ale naród był tym zachwycony. „Jaka szkoda, że ma Pan rację” – napisał w księdze pamiątkowej jego wystawy jeden z widzów.

Polityka 46.2004 (2478) z dnia 13.11.2004; Ludzie i wydarzenia; s. 18
Reklama