Archiwum Polityki

Spadek po Kwaśniewskich

Niedługo na pierwszym fotelu RP zasiądzie nowy prezydent. Przez 10 lat przyzwyczailiśmy się, że głowa państwa znaczy to samo co Aleksander Kwaśniewski (właśnie wyciągnięto mu teczkę SB), a pierwsza dama to nikt inny jak jego żona Jolanta (ma niebawem stanąć przed sejmową komisją śledczą). Wiele jednak wskazuje na to, że pretendenci do prezydenckiego fotela po jego zdobyciu zrobią wszystko, aby się od Kwaśniewskiego odróżnić. Dlaczego prezydentura Kwaśniewskich, uwielbiana przez tyle lat przez większość społeczeństwa, nagle zaczęła uwierać? Jak inaczej można sprawować najwyższy urząd?

Od czasu uchwalenia konstytucji w 1997 r., którą zresztą – niczym krawiec szyjący sobie samemu garnitur – współtworzył sam Kwaśniewski, nikt poza nim nie miał okazji wypróbować się na tak ukształtowanym urzędzie. Prezydent wraz z żoną przez długie lata byli bohaterami pięknego snu. Styl Billa i Hillary Clintonów, jaki przenieśli na polski grunt, wydawał się idealnie dopasowany do potrzeb wyborców. Prezydentura otwarta na różne środowiska, jowialny, towarzyski styl bycia, próba wzniesienia się ponad polityczne podziały, zapraszanie do Kancelarii tysięcy osób, charytatywna działalność Pierwszej Damy dawały wymierne profity w sondażach zaufania i popularności.

Polityka 24.2005 (2508) z dnia 18.06.2005; Raport; s. 4