Archiwum Polityki

Ty i ja, i wszyscy, których znamy

Amerykańskie kino niezależne ma się coraz lepiej. Przynajmniej raz w roku, niczym królik z kapelusza, pojawia się samorodny talent, który zgarnia wszystkie możliwe nagrody na pomniejszych festiwalach, a później, po czułym przyjęciu na hollywoodzkich salonach, słuch o takim człowieku ginie. Tak było z rewelacyjnie zapowiadającym się Stevenem Shainbergiem („Sekretarka”), z Zachem Braffem („Powrót do Garden State”) i wieloma innymi młodymi reżyserami, którzy nie kontynuują artystycznej kariery.

Polityka 2.2006 (2537) z dnia 14.01.2006; Kultura; s. 56