Archiwum Polityki

Albo koka, albo cola

Nowym prezydentem Chile po raz pierwszy została kobieta, w sąsiedniej Boliwii Indianin Evo Morales – socjalista i populista, rzecznik rolników uprawiających kokę. W pierwszą podróż wybrał się do swojego idola Fidela Castro. To zły scenariusz dla Waszyngtonu.

Boliwia była do niedawna jednym z krajów marginesowych – trudno dostępna w wysokich Andach, co prawda wielka (ponad 1 mln km kw.), ale słabo zaludniona (7,7 mln mieszkańców), odcięta od morza, biedna (PKB na 1 mieszkańca – 900 dol.), nie odgrywała dotychczas większej roli na zachodniej półkuli. Budziła tylko zainteresowanie wielkich koncernów ze względu na ogromne złoża gazu ziemnego i pokłady rudy żelaza. Także zainteresowanie Waszyngtonu, ponieważ Boliwia jest trzecim na świecie producentem kokainy, jednym z głównych producentów liści koki, które po przerobieniu na narkotyk różnymi drogami trafiają do największego odbiorcy – Stanów Zjednoczonych.

Polityka 4.2006 (2539) z dnia 28.01.2006; Świat; s. 57