Archiwum Polityki

Nieba kres

... i przybrali nowe imiona: Nie i Bo (razem Niebo), i stali się mężem i żoną, by począć siedmioro dzieci, pięciu chłopców, dwie dziewczynki. Najstarsze już dorastają. Chluby domów dziecka.

Na początku, kiedy Bogdan Kacmajor nie nazywał się jeszcze ani Bogiem, ani Drzewem Żywota, ani Jestem, Który Jestem, kiedy miał zaledwie kilka lat, otrzymał przedsmak przyszłych darów. Ujrzał w ogródku Szatana, „takiego dziecinnego jeszcze”, którego przegonił. Kijkiem. Ów pół człowiek, pół kozioł uciekł wówczas do kurnika, a stamtąd wybiegł już zwykły kogut.

Pod koniec lat 70., gdy Bogdan K. miał może z osiemnaście lat, ujrzał już piekło prawdziwe. To była niby zwykła noc w Krynicy Morskiej, plaża, obok dziewczyna.

Polityka 30.2005 (2514) z dnia 30.07.2005; Kraj; s. 32