Archiwum Polityki

Jeden dzień w Europie

Nad smutną komedią Hannesa Stohra „Jeden dzień w Europie” unosi się ironiczny duch Jima Jarmuscha. Nie wiadomo, czy niemiecki reżyser jest wielbicielem twórczości Amerykanina i czy ucieszyłby się z takiego porównania. Niemniej jego nowelowy film poświęcony różnicom kulturowym i wiecznej niemożności porozumienia Europejczyków budzi nieuchronnie skojarzenia z wczesnymi dziełami mistrza, zwłaszcza z „Inaczej niż w raju” i „Mystery train”.

Polityka 32.2005 (2516) z dnia 13.08.2005; Kultura; s. 57
Reklama