Archiwum Polityki

Śmierć Sycylijczyka

Bogdan Tyszkiewicz (51 l.), praski cwaniak, warszawski polityk, działacz sportowy, żył niezwyczajnie i odszedł wbrew schematom. Kiedy umarł, zapewne wielu z ulgą odetchnęło, bo zabrał do grobu ich wstydliwe tajemnice. Ale wciąż otwarte jest pytanie: dlaczego tak łatwo do świata polityki przenika świat mafii?

Mawiał o sobie: – Jestem chłopak z Pragi. Zginął u siebie, na Pradze. Kiedy do jego domu przy ul. Witkiewicza weszli policjanci, leżał w kałuży krwi na podłodze sypialni. Miał poderżnięte gardło.

Sprawcę funkcjonariusze dopadli w pobliżu ronda Starzyńskiego. Próbował ich zaatakować, jednego zranił w rękę, drugiemu przeciął tylko mundur na piersiach. Dopiero postrzelony w nogę dał się obezwładnić. Przewieziono go do szpitala. Rana okazała się groźna, kula strzaskała kość, lekarze musieli dokonać amputacji.

Polityka 32.2005 (2516) z dnia 13.08.2005; Społeczeństwo; s. 78
Reklama