Archiwum Polityki

Rozstanie

Tak więc przeprowadzamy się. Niby niedaleko. Niby do domu, który nam się bardzo (jeszcze bardziej) podoba. Ale... czereśni nie da się zabrać z nami. Pisałem o niej wiele przez ostatnie lata. Niektórzy uważali, że za wiele. Tymczasem dzisiaj czuję, że za mało, nawet o wiele za mało. Wielki jest smutek pożegnania z drzewem, z którym, przy którym, pod którym spędziło się szmat życia. Znaliśmy się jakże dobrze. Ona oglądała wszystkie bodaj moje radości i smutki. Ja poznałem na pamięć jej białe cieszenie oczu na wiosnę, zmęczoną niekiedy letnią zieleń, jesienne ugry i czerwienie, japoński rysunek czarnych gałązek na tle nieba zimą.

Polityka 32.2005 (2516) z dnia 13.08.2005; Stomma; s. 97
Reklama