Archiwum Polityki

Precedensy bez precedensu

W polskich sądach pojawia się coraz więcej spraw precedensowych, nie stających dotąd na wokandzie. Obywatele nauczyli się, że dziś skarżyć można każdego o wszystko, jak w amerykańskich filmach.

Prawniczą sensacją ostatnich dni jest werdykt Trybunału Konstytucyjnego ograniczający władzę samego Sądu Najwyższego. Oto Trybunał uznał za sprzeczny z konstytucją przepis procedury karnej, który pozwalał Sądowi Najwyższemu oddalać skargi kasacyjne jako „oczywiście bezzasadne” decyzją tylko jednego sędziego na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron i bez uzasadnienia. Jako pierwszy przed Trybunałem problem postawił Tomasz D., kiedy Sąd Najwyższy w tym właśnie trybie odrzucił mu kasację od wyroku skazującego na więzienie.

Polityka 5.2006 (2540) z dnia 04.02.2006; Kraj; s. 34
Reklama