Archiwum Polityki

Bajki Lafontaine’a

Socjaldemokraci bronią przegranej sprawy. Zieloni i liberałowie są niemal nieobecni. Chadecy kłócą się między sobą o przyszły podział łupów. A wszyscy jak zaczarowani patrzą na notowania nowej Partii Lewicy, która psuje prognozy i budzi obawy, że – podobnie jak w 2002 r. – wrześniowe wybory do Bundestagu rozstrzygnie była NRD.

Im bardziej zagmatwana sytuacja, tym łatwiej politykom puszczają nerwy. Edmund Stoiber z CSU właśnie strzelił chadekom samobójczego gola napadając na byłych Enerdowców za to, że niczym „najgłupsze cielęta sami wybierają sobie swych rzeźników”. Tym rzeźnikiem jest właśnie wspomniana Partia Lewicy, dość dziwaczna fuzja postenerdowskiej PDS i postespedowskiej „akcji wyborczej”. Symbolem tego sojuszu jest sztama dwóch utalentowanych populistów – Gregora Gysi i Oskara Lafontaine.

Polityka 35.2005 (2519) z dnia 03.09.2005; Świat; s. 54