Archiwum Polityki

W obronie siebie

Mirosław Sośnicki, dawny działacz dawnego dolnośląskiego podziemia, nie pisze wspomnień z pola walki, nie heroizuje dawnych bojów. Bohater jego „Astrachowki”, lokalny przywódca podziemny, podejmuje pojedynek z porucznikiem SB, przysłanym do miasta dla rozpracowania opozycji. Nie jest to świat jednoznaczny, dobrzy mają chwile słabości, źli – szlachetne odruchy. Jego bohaterowie walczą o siebie, o swój osobisty sens istnienia. I roją o tytułowej „Astrachowce” – rzekomym szachowym zwyczaju, w myśl którego arcymistrzowie po turnieju część wygranej potajemnie przekazują swoim przeciwnikom, aby, gdy im się powinie noga, też nie zostali bez pomocy.

Polityka 36.2005 (2520) z dnia 10.09.2005; Kultura; s. 58
Reklama