Archiwum Polityki

Szkoła bez klasy

Gimnazja miały upowszechnić edukację. Wyrównać szanse. Przedłużyć o rok obowiązkową naukę. Chronić maluchy przed dojrzewającymi nastolatkami, grupując tych ostatnich w osobnej szkole. Okazało się zaś, że stały się wychowawczą bombą i wylęgarnią problemów.

Bieżący rok szkolny zaczął się od doniesień, że w gimnazjach panuje fala na wzór wojskowy: pierwszoklasiści paradują z wymalowanymi wąsami i napisem „kot”. W jednej ze stołecznych szkół kot, który nie chciał dać sobie namalować wąsów, został tak uderzony przez starszego kolegę, że z podejrzeniem wstrząśnięcia mózgu trafił do szpitala.

We wszystkich poznańskich gimnazjach zamontowano w tym roku kamery. Władze miasta planowały je zainstalować także w pozostałych placówkach oświatowych, ale na taki rozmach brakło funduszy.

Polityka 38.2005 (2522) z dnia 24.09.2005; Kraj; s. 35