Archiwum Polityki

Romeo i Julia trzydzieści lat później

Współcześni młodzi ludzie są cool – chłodni i wyluzowani. Żyją i kochają w chilloutowym, piknikowym rytmie. Znajomości nawiązuje się na imprezach przy winie, trawce i transowych tańcach, rozwija też jakby od niechcenia, niezobowiązująco. Tak przynajmniej wynika z wyreżyserowanej w warszawskich Rozmaitościach przez Redbada Klynstrę wersji „Romea i Julii”. Rozgrywana na wielkiej łące sztuka nosi tytuł „Benvolio i Rozalina”, ponieważ historię zakazanej miłości oglądamy oczami tej właśnie, ledwie przez Szekspira zarysowanej pary bohaterów.

Polityka 39.2005 (2523) z dnia 01.10.2005; Kultura; s. 62