Archiwum Polityki

Dolina trędowatych

Tichilesti. Tej rumuńskiej wsi nie ma na żadnej mapie. Ukryto ją w pobliżu Tulczy, położonej w delcie Dunaju, gdzie kilometrami ciągną się wodne rozlewiska i mokradła. W Tichilesti od 1877 r. jest leprozorium. Dziś to jedyna w Europie kolonia trędowatych, 21 chorych dożywa tu swoich dni.

Wokół Tichilesti przepiękne góry pokryte bujną roślinnością. W dolinie murowane baraki i małe domki na zboczach, przed niektórymi wyjątkowo zadbane ogródki. Po dziedzińcach biegają psy, koty, spaceruje osioł.

Mam sześcioro wnucząt. Odwiedzają mnie w każde wakacje chwali się 71-letni Cristache Tatulea, nazywany przez mieszkańców wioski sołtysem. – To nieprawda, że trędowaci nie mogą mieć zdrowych dzieci – dodaje, pokazując na rodzinne zdjęcie zrobione przed kilkudziesięciu laty.

Polityka 40.2005 (2524) z dnia 08.10.2005; Na własne oczy; s. 116
Reklama