Archiwum Polityki

Typy drogowe

Wyczerpuje się wytrzymałość fatalnych polskich dróg. Nie dają rady coraz większej liczbie szybkich aut. Ale nie dają też rady nonszalancji kierowców. Po niedawnej serii wypadków pozostało wrażenie, że jakaś niewidzialna granica została przekroczona. Katastrofa autobusu z licealistami pod Jeżewem, kraksa Otylii Jędrzejczak, w której zginął jej brat. W ten sam weekend w 388 wypadkach zginęło 55 osób, 564 były ranne.

Pod względem czysto technicznym, jak oceniają fachowcy, za kierownicą nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od innych nacji. Paradoksalnie kiepski stan polskich dróg sprawia, że w trudnych sytuacjach lepiej potrafimy sobie radzić. O wiele niższy mamy jednak respekt dla przepisów prawa drogowego.

Jak to się dzieje, że porządni obywatele, gdy wsiadają do swoich coraz szybszych aut, przeistaczają się w notorycznych przestępców? No bo jak inaczej nazwać kierowcę, który chwali się, że ruchliwą trasę Warszawa–Białystok (180 km) pokonał w półtorej godziny.

Polityka 41.2005 (2525) z dnia 15.10.2005; Społeczeństwo; s. 94