Archiwum Polityki

Starzy młodzi

Sądząc z pofestiwalowych zachwytów krytyki, młode polskie kino nareszcie wyśpiewało w Gdyni swoją odę i ruszyło z posad bryłę świata. Mnie nie ruszyło.

Próbuję, intensywnie próbuję przypomnieć sobie teraz, w parę tygodni po zakończeniu festiwalu, strzępy myśli, gotowe obrazy albo udane próby budowania prawdy ekranowej, która stałaby się moją prawdą, prawdą widza. Nie potrafię.

Jeżeli podobał mi się nawet scenariuszowy koncept, zawodziła forma („Doskonałe popołudnie” Przemysława Wojcieszka), jeżeli z kolei opakowanie było profesjonalne („Mistrz” Piotra Trzaskalskiego), kryło mało profesjonalną treść. Największe pretensje mam jednak do reżyserów, nie scenarzystów.

Polityka 43.2005 (2527) z dnia 29.10.2005; Kultura; s. 72