Archiwum Polityki

Dublowanie gwiazdek

Czy polskie wojsko jest jeszcze suwerenne, czy już przeszło na służbę u Amerykanów? Nawet tak obrazoburcze pytanie nasuwa się podczas oglądania zdjęć z naszych kontyngentów w Iraku i Afganistanie. Dowodzący tam nasi generałowie, od jednogwiazdkowych generałów brygady po trzygwiazdkowego generała broni M. Bieńka, do kołnierzy bluz (na wzór amerykański) doczepiają amerykańskie dystynkcje, też gwiazdki, tyle że dużo większe. Z podwójnymi dystynkcjami występują przed odwiedzającymi Irak czy Afganistan naszymi ministrami obrony, ale tym widać to nie przeszkadza.

Przepisy dotyczące ubioru polskiej armii są jednakowe w kraju i na misjach i taka praktyka jest łamaniem przepisów – potwierdza Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej. Dlaczego zatem na misjach łamane są przez generałów oraz idących za ich przykładem podwładnych?

Ppłk Marek Zieliński, rzecznik kontyngentu w Iraku, odpowiedział nam, że zdublowanie polskiego stopnia stopniem amerykańskim uznano za zasadne ze względów praktycznych, związanych z codziennymi kontaktami z żołnierzami państw koalicji. Polskie stopnie (na naramiennikach) są mało widoczne, zwłaszcza podczas noszenia kamizelek kuloodpornych. Dublowanie jest „wynikiem pewnego doświadczenia (...) trwa od początku misji (...) tak więc stało się to prawem zwyczajowym. (...) nie dotyczy tylko polskich żołnierzy, ale także innych żołnierzy wchodzących w skład sił koalicji”. Rzecznik podkreślił, że żołnierze w Iraku są dumni z naszego munduru i dublowania stopni nie traktują jako łamania przepisów. Wielu oficerów jest jednak odmiennego zdania: mówią, że nawet w Ludowym Wojsku Polskim podczas wspólnych operacji z Armią Czerwoną nikomu nie przyszło do głowy, aby na polskie mundury nakładać rosyjskie generalskie dystynkcje, a na głowy radzieckie wojskowe czapki.

Polityka 26.2007 (2610) z dnia 30.06.2007; Fusy plusy i minusy; s. 17
Reklama