Archiwum Polityki

Azer wchodzi do meczetu

Pod koniec lat 80. w sowieckim Azerbejdżanie były zaledwie 23 meczety – teraz jest ich już 1,3 tys. I buduje się kolejne.
Polityka

W każde piątkowe popołudnie na starówce w Baku w pobliżu meczetów wyrastają sterty butów. Obok nich bakijscy muzułmanie biją pokłony w kierunku Mekki. Modlą się na ulicach, bo w małych meczetach starego miasta nie mieszczą się wszyscy chętni. Na czas modłów starówka przystaje – setki wiernych blokują ruch na wąskich uliczkach.

Jeszcze do niedawna nieliczne meczety Azerbejdżanu świeciły pustkami. Sami Azerowie uważali się za ateistów. Mówili: może i należymy do świata islamu, ale Związek Radziecki wybił nam religię z głowy. Tymczasem z roku na rok bywanie w meczecie i życie według zasad wiary robi się modne. W tym najludniejszym państwie Kaukazu islam odradza się nierzadko w radykalnej postaci. Czy niebawem kraj podąży śladami swego sąsiada z południa – teokratycznego Iranu?

Ośmiomilionowy Azerbejdżan to gigantyczne zyski z wydobycia ropy naftowej (do 2025 r. przynajmniej 200 mld dol.). To stołeczne Baku, które biedną prowincję przytłacza ogromem i oszałamia bogactwem. To osiem stref klimatycznych – od rozpalonych słońcem pustyń południa po ośnieżone szczyty Wysokiego Kaukazu na północy. Zróżnicowany jest klimat, ale także azerskie życie religijne. Od zawsze kraj uważano za peryferie cywilizacji muzułmańskiej, na które rzadko zapuszczała się islamska inkwizycja. Dzięki temu przez lata Azerbejdżan znakomicie nadawał się na azyl dla wszelkiej maści misjonarzy, rozłamowców i proroków. I tak zostało.

Spotkały się tu trzy ogromne religie – do VIII w. rozpowszechnione było chrześcijaństwo, potem nadszedł islam. Do dziś działa tutaj największa wspólnota żydowska na całym Kaukazie. Około 60 proc. muzułmanów jest szyitami, reszta to sunnici. Azerski islam od samego początku, czyli od podbojów arabskich w VII–VIII w., karmił się wpływami zastanych wierzeń.

Polityka 24.2007 (2608) z dnia 16.06.2007; Świat; s. 79
Reklama