Archiwum Polityki

Wybiegane życie

Kiedy Stanisław Wcisło rozpoczynał uciekanie od wódki, nawet przez myśl mu nie przeszło, że po pokonaniu wielu maratonów będzie ratował swoją wieś. Bieganiem.

Sportowe buty ślizgają się po lodzie, zapadają w śniegu, ale dla Staszka sezon biegowy trwa cały rok. Wita się z mijanymi sąsiadami, zagaduje, bo lubi gadać. Ze dwa lata temu zatrzymał się przy wracającym z Krakowa radnym Mirosławie Gilarskim, a raczej, żeby nie przerywać treningu, zaczął Gilarskiego truchtem okrążać. – Dobrze by było u nas, w Skotnikach, bieg urządzić – zagaił. – Przecież bieganie to samo zdrowie – tłumaczył następnego dnia radnej Marii Potempie, która pamiętała, jak jeszcze kilka lat temu jej rozmówca pod jej oknami pijany sypiał.

Polityka 50.2007 (2633) z dnia 15.12.2007; Ludzie; s. 94
Reklama