Archiwum Polityki

Coś zwane mundurkiem

Nowy rok szkolny miało powitać prawie cztery miliony umundurowanych uczniów podstawówek i gimnazjalistów, ale w wielu szkołach jednolite stroje pojawią się najwcześniej w październiku. Albo wcale.

O tak zwanym stroju jednolitym, który wprowadziła wiosenna nowelizacja ustawy o systemie oświaty, wiadomo tylko, że jego noszenie jest obowiązkowe na terenie szkoły, a wzór określa dyrektor w porozumieniu z radą rodziców. Te lakoniczne zapisy wywołały falę społecznej pomysłowości, co zrobić, by mundurki przykrywały jak najmniej lub żeby nie było ich wcale. Konfekcyjną twórczość podsyca przede wszystkim to, że ustawa nie sprecyzowała, ile i jakie elementy garderoby należy uznać za strój.

Polityka 38.2007 (2621) z dnia 22.09.2007; Kraj; s. 27
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >