Archiwum Polityki

Medal albo śmierć

W rok po zdobyciu mistrzostw świata w zawodowym kolarstwie 23-letni Amerykanin Lance Armstrong dowiedział się, że ma wyjątkowo złośliwy nowotwór jąder. Lekarze dawali mu 50 proc. szans na powodzenie terapii antyrakowej. Tyleż na przeżycie.

Był to rok 1995. Armstrong podjął walkę i wyszedł z niej zwycięsko. Po półtora roku wznowił treningi. A teraz wygrał jedną z najtrudniejszych imprez, słynny Tour de France! Jeszcze raz okazało się, że sportowa sprawność i charakter dają niezwykłe rezultaty w zmaganiach również o własne zdrowie. Niejednokrotnie wbrew lekarzom, a nawet - wydawałoby się - zdrowemu rozsądkowi.

Amerykański pływak John Devitt na tydzień przed olimpijskimi eliminacjami w 1960 r.

Polityka 33.1999 (2206) z dnia 14.08.1999; Społeczeństwo; s. 70