Archiwum Polityki

Miotła gra

– Najpierw czterech facetów wychodzi na scenę i zamiata podłogę, potem czterech następnych zdejmuje pokrywy z koszy na śmieci i wali nimi jak orkiestrowymi talerzami, a potem dwie czy trzy panienki wachlują się gazetami. I to mniej więcej wszystko – w ten sposób bileter nowojorskiego teatru Orpheum zachęca mnie do obejrzenia spektaklu „Stomp”.

Jak to wszystko? – zdziwiłem się. – I ludzie walą drzwiami i oknami, żeby zobaczyć zamiatanie podłogi?

– Ale jak oni zamiatają – relacjonował bileter.

Bileter nie kłamał – najpierw czterech facetów w totalnej ciszy (jeśli nie liczyć szumu mioteł) zamiatało podłogę, potem na scenie pojawili się ci z koszami na śmieci i panienki z gazetami. A jednak... To był najwspanialszy spektakl, jaki kiedykolwiek widziałem. Bo oczywiście nikt tu nie zamiatał, aby zaprowadzić ład i porządek.

Polityka 21.2000 (2246) z dnia 20.05.2000; Kultura; s. 68