Archiwum Polityki

Krwiopijcy

Przez kilka lat bohaterem kanikuły i sezonu ogórkowego był kleszcz. Teraz za sprawą zaniku zimy i wiosny, najdłuższego weekendu w Europie i przyspieszonego lata bohaterem takim stała się krwiopijcza meszka. Najskuteczniej – ponoć – odstrasza ją esencja waniliowa, na co dzień najzwyklejszy aromat do ciast.

On, samczyk meszki, ma naturę poety-wegetarianina. Przelatuje z kwiatka na kwiatek, pobzyka sobie spijając ich nektar i to jest jego całe pożywienie. Ciepłokrwiste ssaki nie robią na nim żadnego wrażenia. Ona, samiczka – przeciwnie. Jest wyrafinowaną krwiopijczynią. Zaopatrzona – jak mówi literatura fachowa – w aparat gębowy typu kłująco-ssącego, podobny do tego, jakim dysponują komary, rozrywa skórę ssaków i z lubością chłepce ich krew. Zawarte w jej ślinie substancje toksyczne powodują obrzęki.

O, proszę – znajomi z oburzeniem prezentują pokąsane kostki, łydki i ramiona – pół godziny na działce przed domem.

A u mnie nic, śladu ukąszeń – powiadają ci, którzy gołe miejsca posmarowali olejkiem waniliowym. Na czym więc polega siła działania esencji, która skutecznością bije na głowę dostępne w aptekach środki przeciw owadom?

Nie wiem – szczerze wyznaje dyr. Zbigniew Małaśnicki z firmy Libella w Kotuniu, która jest jednym z największych w Polsce producentów esencji, nie tylko zresztą waniliowej. Faktem natomiast jest, że od dwóch lat w maju Libella sprzedaje hurtowniom kilkaset tysięcy 5-gramowych fiolek więcej niż w innych miesiącach. – Może meszki odstrasza wanilina lub sztucznie otrzymywana etylowanilina stanowiąca główną nutę zapachową esencji? – spekuluje dyr. Małaśnicki. – Trzeba by przeprowadzić badania na meszkach, ale ja ich nie łapię. Może wie coś na ten temat entomolog, poseł Stefan Niesiołowski.

Poseł jest jednak nieosiągalny, bo właśnie zajęty sprawą pornografii.

Próbujemy więc w Instytucie Leków. – Sprawa wymyka się procedurze, bo esencja spożywcza nie jest lekiem – wyjaśnia Edward Kolbus, rzecznik Instytutu.

Polityka 21.2000 (2246) z dnia 20.05.2000; Społeczeństwo; s. 104
Reklama