Archiwum Polityki

Metaliczny krzyk sprintera

Jest najszybszym, po Pietro Menei, białym sprinterem w historii biegu na 200 metrów. Najszybszym, choć jak na razie bez medalu. Z medalem miał wrócić z halowych mistrzostw świata w Gandawie. Wrócił z kolejną kontuzją. – Mam nadzieję, że to już ostatnia – mówi Marcin Urbaś, długowłosy chłopak z Nowej Huty, którego myśli biegną dziś wyłącznie w stronę olimpiady w Sydney.

To wcale nie było tak, że mały Urbaś biegał od rana do wieczora wokół stołu. Owszem, trudno mu było ustać w miejscu, ale w domu sportowców dziecko z nadmiarem energii nie budziło większego zdziwienia. Na początku Marcin chciał być piłkarzem. Syn gimnastyczki i szczypiornisty ze smutkiem odkrył jednak, że do bramki rzadko udaje mu się trafić. Zauważył tylko, że zadziwiająco szybko do niej dobiega. Pierwsze testy przeszedł w IV klasie szkoły podstawowej. Rok później brał już udział w zawodach.

Polityka 17.2000 (2242) z dnia 22.04.2000; Społeczeństwo; s. 102