Archiwum Polityki

Szerszenie i osy w ataku

Mogą być wszędzie. Pod okapem dachu domu na działce, na klatce schodowej bloku w centrum miasta, w łazience, w rurze wentylacyjnej, w zakamarku samochodu, w sklepie. Przyciąga je zapach potu i żywności. Są wszystkożernymi drapieżnikami. Łatwo je zdenerwować i wtedy atakują. W tym roku tylko w województwie mazowieckim straż pożarna była wzywana do usuwania gniazd szerszeni 1300 razy.

Sytuacja typowa: jesz obiad, pojawia się osa, złowieszczo bzyczy, siada na kotlecie, krąży wokół ust, kiedy pijesz kompot. Po chwili pojawia się druga osa, za nią następne. Zaczynasz walczyć. Jeśli nie jesteś uczulony na jad owadów, wbite żądło tylko pozostawi na skórze czerwony, swędzący bąbel i pozbawi przyjemności zjedzenia obiadu. Ale może być o wiele gorzej: duszności, ciężar w piersiach, zawroty głowy, utrata przytomności albo nawet zatrzymanie akcji serca. Badania wykazują (tzw.

Polityka 38.2000 (2263) z dnia 16.09.2000; Społeczeństwo; s. 86
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >