Archiwum Polityki

Lampasy i zarękawki

Ostatnia awantura o nominacje generalskie między Pałacem Prezydenckim i małym pałacykiem przy ulicy Klonowej, w którym urzęduje minister obrony Bogdan Klich, zachęca, żeby polskiej generalicji przyjrzeć się z bliska. Czeka nas tu sporo zaskoczeń.

Podczas dwuletnich rządów PiS z wojska odeszła prawie połowa ówczesnych generałów, a jednym z ważniejszych ku temu powodów były ich związki ze specsłużbami Ludowego Wojska Polskiego oraz fakt ukończenia radzieckich akademii wojskowych. Kierunek był wyraźny – podczas ostatniej uroczystości wręczania awansów generalskich, jeszcze na wniosek ministra Aleksandra Szczygły, żaden z nominowanych generałów nie był absolwentem wrażych akademii. Generalskie szlify dostał za to Witold Marczuk, oceanograf i komendant straży miejskiej w Warszawie z czasów, kiedy jej prezydentem był Lech Kaczyński.

Polityka 19.2008 (2653) z dnia 10.05.2008; Kraj; s. 26
Reklama