Archiwum Polityki

Włoszka w kinematografie

Łódzki Teatr Wielki ma szczęście do inscenizacji oper Rossiniego ze zwiększoną dawką absurdu. Po zeszłorocznym „Cyruliku sewilskim”, przeniesionym przez Henryka Baranowskiego do gabinetu odnowy biologicznej, mamy „Włoszkę w Algierze” w wytwórni filmowej, co nawiązuje do specyfiki łódzkiej, ale w sposób dość odległy, bowiem sztafaż sceniczny wyraźnie odnosi się do epoki wczesnego kina dźwiękowego. W sumie pomysł Michała Znanieckiego ma więcej wdzięku, a z niektórych gagów publiczność szczerze się śmieje.

Polityka 19.2008 (2653) z dnia 10.05.2008; Kultura; s. 57
Reklama