Archiwum Polityki

Ciuciubabka

Grudniowy protest pielęgniarek i położnych udowodnił, że reforma ochrony zdrowia posuwa się, a właściwie dryfuje w kierunku całkowicie nieznanym. Piękne idee sprzed dwóch lat nie ziściły się. Na razie mamy hybrydę: ni to rynek, ni to system budżetowy. Szkoda, że rząd zdał sobie sprawę z ostrości problemów dopiero wtedy, gdy pielęgniarki zaczęły łamać prawo opuszczając pacjentów, blokując drogi i przejścia graniczne, okupując szpitale i urzędy.

Pielęgniarki i położne w wydanym w ubiegłym tygodniu oświadczeniu winą za swoją dramatyczną sytuację obarczyły „nieudaną reformę i nieudolność pełnomocnika rządu Anny Knysok”. Warto przypomnieć, że uposażenia tej grupy zawodowej (zresztą jak pozostałych profesji w branży leczniczej) również przed reformą były skandalicznie niskie i obie przywódczynie związkowe – Bożena Banachowicz oraz Longina Kaczmarska – dobrze wiedziały, na jak źle płatny zawód się decydują.

Polityka 53.2000 (2278) z dnia 30.12.2000; Wydarzenia; s. 25
Reklama