Archiwum Polityki

Jeszcze gramy

Warszawska giełda wiosną 2000 r. pobiła swój absolutny rekord notowań, latem z dawnego budynku KC PZPR przeprowadziła się do nowej, okazałej siedziby, a późną jesienią doszło do rewolucyjnych zmian w systemie organizacji sesji i rozliczeń. W ciągu 12 miesięcy trudno chyba zrobić więcej. A mimo to nie ustają spekulacje, że za kilka lat WGPW będzie miała spore kłopoty z samodzielnym utrzymaniem się przy życiu.

Początek roku aż do marca rzeczywiście był imponujący. W ciągu dziesięciu tygodni Warszawski Indeks Giełdowy (WIG) wspiął się z niecałych 19 do blisko 23 tys. punktów, a graczy ogarnął szał zakupów. Na te niebotyczne szczyty wywindowała go przede wszystkim ogólnoświatowa hossa na spółki teleinformatyczne. Inwestorzy sugerowali się nie tylko doskonałą koniunkturą na giełdach zachodnich (co zawsze wpływa na zwyżkę notowań w Warszawie), ale podzielili też przekonanie Ameryki, że Internet i firmy z niego żyjące to najlepszy interes.

Polityka 53.2000 (2278) z dnia 30.12.2000; Gospodarka; s. 62