Archiwum Polityki

Kizior Beethoven i Chopin suchotnik

Film Jerzego Antczaka „Chopin – pragnienie miłości” niezbyt podobał się krytykom, publiczność też nie dała dowodów, że się zachwyca. W licznych recenzjach pominięto jednak dość istotny szczegół, na który chciałbym zwrócić uwagę. Otóż główną treścią filmu są kłopoty uczuciowe głównego bohatera, podczas gdy główną treścią jego życia było stworzenie dzieła. Jednak nasz film dzieli takie ujęcie z przeważającą większością ekranowych biografii artystów.

Jakiś czas temu na naszych ekranach wyświetlano film o Beethovenie „Nieśmiertelna miłość”, który miał u nas wyjątkowe – chciałoby się powiedzieć, snobistyczne – powodzenie, mimo że krytycy ocenili go jako mierny, zaś muzykolodzy jako fałszerstwo. Filmowcy zajęli się listami, które znaleziono po śmierci Beethovena; zwracał się on w nich do Nieśmiertelnej Ukochanej, nie wymieniając szczegółów; zapewne miał na myśli romantyczne marzenie w modnym stylu swojej epoki. Film postanowił ową osóbkę nam pokazać: była to taka sobie cipulka, ale nawet gdyby była bardziej efektowna, wyglądałaby wciąż wątpliwie wobec Wielkiej Niewiadomej artysty.

Polityka 18.2002 (2348) z dnia 04.05.2002; Kultura; s. 55
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >