Archiwum Polityki

Skok w nieznane

Zakończyła się amerykańska Wojna Domowa – napisał w „New York Timesie” Tom Friedman o zwycięstwie Baracka Obamy. Nastrój w Chicago, kiedy ogłoszono wyniki wyborów, przypominał karnawał polskiej Solidarności z 1980 r. – tłumy przenikało to samo poczucie spełnionego cudu, podobna radość i entuzjazm.

Fala nadziei i optymizmu przelewa się przez całą Amerykę. Najwięksi cynicy nie kryją wzruszenia, a zdeklarowani konserwatyści, jak Charles Krauthammer, wyznają, że są szczęśliwi, iż ich porażka utorowała drogę do narodowego „oczyszczenia”. Inni mówią o „odkupicielskim” znaczeniu wyboru pierwszego czarnego prezydenta.

Warto przypomnieć bilans integracji rasowej w USA (O czarnej historii Ameryki piszemy na s. 94). Od przyznania Afroamerykanom pełni praw obywatelskich minęły 44 lata. Powstała liczna murzyńska klasa średnia, czarni burmistrzowie rządzą w miastach, ponad 40 czarnych polityków zasiada w Izbie Reprezentantów. Czarnoskórzy aktorzy zdobywają Oscary, a czarni muzycy jazzowi nie są już bici przez policję jak Miles Davies w latach 50. Rośnie liczba mieszanych małżeństw. Coraz więcej Afroamerykanów kieruje wielkimi korporacjami jak Time Warner. Biali Amerykanie kochają Michaela Jordana i Tigera Woodsa. Jednak do awansu odpowiadającego udziałowi Murzynów w całej populacji (13 proc.) jest jeszcze daleko.

W Senacie USA nie ma czarnych senatorów – poza Barackiem Obamą – a w całej historii było ich tylko troje (nie licząc okresu odbudowy po wojnie secesyjnej). Tylko raz wybrano Afroamerykanina na gubernatora (Douglas Wilder w Wirginii). W ostatnich latach na szczytach władzy Murzyni znajdowali się częściej dzięki nominacjom (Colin Powell i Condoleezza Rice). Mimo preferencji rasowych w przyjmowaniu do pracy i na studia Afroamerykanie plasują się wciąż na dole drabiny dochodów, wraz z Latynosami i Indianami. Czarni mężczyźni równie licznie trafiają do więzień jak na wyższe uczelnie. W miastach wytworzyła się wtórna segregacja rasowa – czarni i biali mieszkają w osobnych dzielnicach.

Polityka 46.2008 (2680) z dnia 15.11.2008; s. 12
Reklama