Archiwum Polityki

Niezwykłe przygody barona Długosza

Popełniłem parę błędów, ale jak patrzę na współczesną władzę, to widzę, że idzie jeszcze bardziej krętą drogą – wyznaje były baron SLD. Jego błędy zaprowadziły do więzienia...

Bliskie relacje ze służbą więzienną wywarły na Henryku Długoszu trwałe piętno. Schudł i osiwiał. – Najbardziej się bałem, że w więzieniu mi się coś odklei i wyjdzie wrak. Jak chudłem i traciłem siły, to zmuszałem się do jedzenia, mówiąc sobie: jeszcze jedna łyżeczka za synka Wiktorka, a ta za Paulinkę – wspomina.

Bilans ponaddziewięciomiesięcznego pobytu w półotwartym zakładzie karnym pod Nową Hutą trudno nazwać dodatnim. Były poseł nie wzbogacił się intelektualnie, bo zabraną ze sobą książkę Tomasza Lisa „Co z tą Polską?

Polityka 46.2008 (2680) z dnia 15.11.2008; Kraj; s. 26