Archiwum Polityki

Licz tylko na żonę

W tym miesiącu pracownicy Grupy Stoczni Gdynia otrzymali wypłatę w ratach. Dokładnie tak samo wyglądał początek końca stoczni w Szczecinie. Jeśli nie nastąpi jakiś zwrot, Gdynia stanie za miesiąc, może za dwa. Wystąpią konwulsje podobne do tych, jakie przeżyły zakłady zachodniego Wybrzeża. A wtedy na skuteczny ratunek będzie już za późno.

Głównym źródłem zagrożenia dla Gdyni jest reakcja banków na to, co wydarzyło się w Szczecinie. Tamtejsza stocznia stanęła 4 marca. Od lutego, kiedy było już jasne, co się święci, banki odmawiały Januszowi Szlancie, prezesowi gdyńskiej grupy, kredytowania budowy nowych statków. Odmawiały to może niewłaściwe słowo. Podobno tylko jeden jednoznacznie powiedział „nie”. Ale też nikt nie powiedział „tak”. Podobny problem mają przedsiębiorstwa, których produkcja jest związana z budową statków.

Polityka 29.2002 (2359) z dnia 20.07.2002; Gospodarka; s. 55