Archiwum Polityki

Był...

Jan Sebastian Sosnowski. Cóż takiego zrobił szczególnego? Niczego nie zrobił, mówią jego przyjaciele. Był.

Kiedy umarł, przyjaciele zebrali się w kawiarni i radzili, jaki dać nekrolog. Ktoś mówi: król życia. Albo może – święty Krakowskiego Przedmieścia. Coś w tym stylu, co oddawałoby życia tego bujność.

Andrzej Skoczylas, niegdyś naczelny pisma „Sztuka”, dałby taki: Jan S. Sosnowski, kawaler. Tyle. Bez wieczny kawaler, jak było w istocie. Kawaler wskazuje nie tylko na stan cywilny, lecz także określa styl życia. Birbant, kiedyś się mówiło. Jan S. Sosnowski – birbant.

Sztuka Życia Polityka. Sztuka Życia (90122) z dnia 24.01.2009; s. 37