Archiwum Polityki

Parcie na klif

Mamy 500 km pięknego morskiego brzegu. I problem: co z nim zrobić. Dziś inwestorzy ruszyli tu ławą, wyprzedzając prognozowane ocieplenie klimatu. Chcieliby co najcenniejsze odcinki zabudować i zamurować, zrobić tu riwierę. Może będzie nowocześnie i bogato, ale stracimy narodowe dobro: dzikie, rzeźbione morzem plaże. Potrzebny jest zatem pomysł, koncepcja i plan walki z żywiołem budowania. Wkrótce straty będą nie do odrobienia.

Początek sezonu był rewelacyjny, zabukowane prawie wszystkie miejsca, po raz pierwszy mieliśmy w czerwcu obłożenie – opowiada Robert Skraburski, wójt Rewala, gminy, która ma aż sześć miejscowości plażowych. – No ale teraz zaczynamy się obawiać, że sukces zgaśnie. Tak długo wieje i leje, że ludzie zaczęli szukać pretekstów, by skrócić pobyt. Ale sklepy i kawiarnie są zadowolone, bo przy gorszej pogodzie ludzie tam zostawiają więcej pieniędzy.

W nocy z 5 na 6 lipca powiał północno-zachodni wiatr – 10 w skali Beauforta.

Polityka 29.2007 (2613) z dnia 21.07.2007; Raport; s. 4
Reklama